Coraz częściej na bloku operacyjnym spotykamy kobiety–chirurgów jako operatorki, asystentki, ordynatorki oddziałów. O tym, jak spełniają się kobiety w chirurgii, jak wygląda ich praca, czy płeć ma znaczenie dla wyników leczenia i jak pacjent może wybrać lekarza, rozmawiamy ze specjalistkami chirurgii ogólnej oraz chirurgii naczyniowej: Iwoną Skwierz oraz Agatą Grzesiak-Kuik.
Jak to jest być kobietą w chirurgii w Polsce w 2026 roku? Czy wciąż jest to „męski zawód”?
AGK:
Gdy po stażu zaczynałam pierwszą specjalizację, środowisko chirurgiczne faktycznie było zdominowane przez mężczyzn. Jednak i wówczas zdarzały się wyjątki – w mojej pierwszej pracy długoletnią ordynator była kobieta, na oddziale pracowały dwie specjalistki, a wraz ze mną na rezydenturę przyjęto kolejną kobietę. Dziś ta tendencja stała się jeszcze wyraźniejsza. Najlepszym przykładem jest nasza zespołowa działalność z dr Iwoną Skwierz, zarówno na sali operacyjnej jak i w prowadzeniu gabinetów 🙂
Na sali operacyjnej kobieta może być operatorem, asystentem, anestezjologiem, instrumentariuszką, pielęgniarką anestezjologiczną. Dla pacjenta najważniejsze jest, że opiekuje się nim zespół specjalistów – a o jakości leczenia decydują kompetencje i współpraca, nie płeć.
Pacjenci czasem pytają, czy kobieta–chirurg „poradzi sobie” z operacją. Co Pani im odpowiada?
IS:
Najczęściej wyjaśniam prosto: to, czy operacja się powiedzie, zależy od wiedzy, doświadczenia i pracy całego zespołu, a nie od płci chirurga.
Badania z różnych krajów (np. niedawne badanie z Japonii dostępne TUTAJ) pokazują, że wyniki leczenia pacjentów operowanych przez kobiety i mężczyzn są porównywalne – jeśli chodzi o powikłania, przeżywalność czy czas rekonwalescencji. Pacjenci często podkreślają, że u lekarek cenią uważne tłumaczenie i empatyczne podejście, ale to są cechy indywidualne, nie „kobiece” z definicji.
A z jakimi mitami na swój temat spotyka się Pani najczęściej?
AGK:
Jest ich kilka.
Mit pierwszy: „Kobiety są za słabe fizycznie na chirurgię”.
Nowoczesna chirurgia opiera się na precyzji, technikach małoinwazyjnych (laparoskopia, robotyka), sprzęcie i pracy zespołowej. W chirurgii naczyniowej coraz częściej używane są techniki wewnątrznaczyniowe wymagające dokładności i wiedzy. Siła fizyczna ma dużo mniejsze znaczenie niż kiedyś. Ważniejsze są sprawność manualna, koncentracja i odporność na stres – to w ogóle nie jest zależne od płci.
Mit drugi: „Po urlopie macierzyńskim chirurg traci formę”.
Po każdej dłuższej przerwie – niezależnie od powodu i płci – lekarz wraca stopniowo. Aktualizuje wiedzę, uczestniczy w kursach, na początku operuje z bardziej doświadczonym kolegą lub koleżanką. Chirurdzy uczą się całe życie – to dotyczy nas wszystkich. Sama po urodzeniu dwójki dzieci miałam możliwość odbycia kilku specjalistycznych kursów co pozwoliło mi szybko wrócić do „formy”.
Mit trzeci: „Mężczyzna zawsze będzie lepszym operatorem”.
Nie ma na to żadnych naukowych dowodów. Dobry chirurg to ktoś, kto ma solidne przygotowanie, dużo ćwiczy, zachowuje spokój w trudnych sytuacjach i potrafi współpracować z zespołem. Ani w podręcznikach, ani w statystykach nie ma rozdziału: „chirurg – kobieta” i „chirurg – mężczyzna”.
Czy obecność kobiet w chirurgii jest dla pacjentów w ogóle ważna?
IS:
Tak, z kilku powodów.
Po pierwsze, chodzi o wybór. Część pacjentów – z powodów osobistych, czuje się bardziej komfortowo, jeśli może być badana czy operowana przez lekarza tej samej płci. Dotyczy to na przykład zabiegów w okolicach intymnych, operacji piersi, części operacji ginekologicznych czy proktologicznych.
Po drugie, zespoły mieszane – złożone z kobiet i mężczyzn – są zazwyczaj bardziej kompletne jeśli chodzi o sposób myślenia i komunikacji. To pomaga w podejmowaniu decyzji i rozwiązywaniu trudnych sytuacji. Ta różnorodność proponowanych rozwiązań po prostu sprzyja bezpieczeństwu pacjenta.
Czy pacjent ma prawo poprosić o kobietę chirurga?
AGK:
Tak, warto o tym mówić otwarcie.
Najlepiej zrobić to jak najwcześniej:
- podczas rejestracji w poradni chirurgicznej,
- na pierwszej wizycie,
- przy przyjęciu do szpitala.
Można wprost powiedzieć: „czuję się lepiej, gdy opiekuje się mną lekarka, czy jest taka możliwość?”. Jeśli w danym ośrodku pracują kobiety chirurdzy (czy też jak niektórzy wolą mówić: „chirurżki”), zwykle staramy się uwzględnić takie życzenia – oczywiście w miarę możliwości organizacyjnych.
Trzeba jednak pamiętać, że w sytuacjach nagłych, na ostrym dyżurze, priorytetem jest czas. Wtedy operuje ten zespół, który jest na miejscu i jest najbardziej doświadczony w danym zabiegu. Często w takich zespołach również są kobiety.
Jak Pani zdaniem pacjent powinien przygotować się do rozmowy z chirurgiem – niezależnie od płci lekarza?
IS:
Zachęcam, żeby traktować to jak ważne spotkanie, do którego warto się przygotować. Dobrze jest zapisać sobie pytania, np.:
- Na czym dokładnie będzie polegał mój zabieg?
- Jakie są korzyści i możliwe powikłania?
- Jak mam się przygotować – jakie badania, jakie leki odstawić, jaką dietę stosować?
- Jak będzie wyglądał okres pooperacyjny – ból, rekonwalescencja, zwolnienie z pracy?
Stres często sprawia, że pacjent zapomina połowę pytań, więc kartka lub notatka w telefonie naprawdę pomagają.
Co Pani uważa za najważniejsze w relacji pacjent–lekarz?
AGK:
Trzy rzeczy: szacunek, zaufanie i informacja.
Pacjent ma prawo oczekiwać, że:
- zostanie wysłuchany,
- otrzyma jasne wyjaśnienie swojego stanu zdrowia i planu leczenia,
- będzie mógł pytać i zgłaszać wątpliwości,
- jego intymność będzie chroniona – przez odpowiednie zasłonięcie ciała, ograniczenie liczby osób przy badaniu, a czasem obecność osoby tej samej płci, jeśli to wykonalne.
Jeśli ktoś czuje się niekomfortowo, zawsze może o tym powiedzieć. Może poprosić o obecność bliskiej osoby przy badaniu, a w miarę możliwości – o zmianę lekarza prowadzącego. Dobra komunikacja jest kluczowa, bo spokojny, poinformowany pacjent lepiej współpracuje i zwykle lepiej przechodzi cały proces leczenia.
Co powiedziałaby Pani osobie, która obawia się operacji właśnie dlatego, że będzie ją wykonywała kobieta chirurg?
IS:
Proszę zapytać mnie o wszystko, co budzi niepokój – o moje doświadczenie, liczbę wykonanych podobnych zabiegów, możliwe powikłania. Po tej rozmowie zwykle okazuje się, że płeć przestaje mieć znaczenie.
Prosiłabym, żeby zamiast myśleć: „operuje mnie kobieta” albo „operuje mnie mężczyzna”, zadać sobie pytania:
- Czy ufam temu lekarzowi?
- Czy jasno wyjaśnił mi plan leczenia?
- Czy odpowiedział na moje pytania?
Bo na sali operacyjnej liczą się umiejętności, doświadczenie i praca zespołu. Płeć jest tylko dodatkiem – dla części pacjentów ważnym ze względów osobistych, ale nigdy nie powinna zastępować oceny kompetencji.
Na koniec: jak podsumowałaby Pani rolę kobiet w chirurgii dzisiaj?
AGK:
Kobiety w chirurgii to już nie ciekawostka, tylko standard. Jesteśmy operatorkami, ordynatorkami, konsultantkami, szkolimy młodszych lekarzy i lekarki.
Dla pacjentów oznacza to przede wszystkim:
- większa możliwość wyboru osoby, której powierzają zdrowie,
- lepszy komfort w sytuacjach intymnych,
- różnorodne, dobrze współpracujące zespoły.
A dla mnie osobiście – ogromną satysfakcję sprawia, kiedy pacjent po zabiegu mówi: „Pani doktor, bałem się, ale cieszę się, że to Pani mnie operowała”. Wtedy wiem, że przy stole operacyjnym najważniejsze jest by stał tam ktoś kompetentny i zaangażowany.
Jeśli chcesz umówić się na konsultację do naszych specjalistek zapraszamy do skorzystania z linków poniżej:


